Biegówki... ponad rok na mnie czekały, aż nastał czas, że mogłam je założyć. Jako, że wszystko ostatnio staramy się łączyć z ro...

Biegówki z dzieckiem? Dlaczego nie!





Biegówki... ponad rok na mnie czekały, aż nastał czas, że mogłam je założyć.
Jako, że wszystko ostatnio staramy się łączyć z rodzicielstwem i tym razem nie mogło być inaczej. Ale jak zabrać takie małe dziecko na biegówki? Sanek nie mieliśmy, ale mieliśmy przyczepkę rowerową! Arek, jak na inżyniera przystało, zajął się przygotowaniem przyczepki pod narciarstwo biegowe.
Ale o tym sam zapewne napisze.
Jako trasę testową wybraliśmy drogę serwisową wzdłuż autostrady.
Muszę przyznać, że jak na początek szło mi całkiem nieźle, a po przejechaniu kilometra może dwóch już byłam zafascynowana tym sportem i żałowałam tyko że tak późno zaczęłam. Po jakimś czasie chciałam zobaczyć jak to jest z obciążeniem i przejęłam przyczepkę, w której spała Magda. Całkiem przyjemnie i lekko ciągnęło się tego naszego Szkraba.


Ale życie byłoby zbyt piękne gdyby na tym się skończyło... Postanowiliśmy skrócić drogę powrotną przez las. Zaraz na początku lekki podjazd następnie lekki zjazd, który Arek dzielnie zamierzał pokonać z Madzią a ja postanowiłam to nagrać. Zjechałam, wypięłam się, nagrałam imponujący zjazd i przy wpinaniu jedno wiązanie zostało mi w ręku... No po prostu dramat. Czasem myślę, że gdy Arek mówi na mnie "moja katastrofa" to coś w tym musi być.
No cóż, stwierdziliśmy że wezmę narty wraz z kijami w dłoń i będę dreprać obok Arka. Przeszliśmy dosłownie kilkadziesiąt metrów i się zaczęło... a raczej przestało... być płasko. Quady, motory itp pojazdy skutecznie o to zadbały. Kiedy po raz kolejny narta z przyczepki się obróciła nie było sensu tego ciągnąć. Arek zdjął swoje narty zdemontowaliśmy narty Madzi i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ja z nartami, kijkami na rękach a Arek pchając przyczepkę i starając się trzymać ja w stabilnej pozycji.

Ogólnie bardzo nam się podobało, czas szybko zleciał na rozmowach i planach o przyszłości i nie wiadomo kiedy zrobiliśmy ok 7km w 1,5h ale za to wiedzieliśmy jak spędzimy kolejny dzień.

- Justyna




Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts