Są Walentynki, więc jest okazja do posta. Dziś zajechaliśmy do Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie. Rano standardowo śniadan...

Walentynkowa rejza - Śląski Ogród Botaniczny i Chudów




Są Walentynki, więc jest okazja do posta. Dziś zajechaliśmy do Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie. Rano standardowo śniadanie, kawa i wskoczylismy na rowery przed godziną 10:00. Magda jako, że dzisiaj wstała przed godziną 7:00 zasnęła tuż po wyjechaniu z Knurowa. Jechaliśmy bocznymi drogami, więc trasa zleciała nam na luźnych rozmowach.
Po 1,5 godziny dotarliśmy w końcu do celu.

Sam Ogród Botaniczny chyba najlepiej opiszemy jak wybierzemy się tam wiosną lub latem. Już teraz nas zachwyca jako miejsce na odpoczynek dla rodziny z dzieckiem. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie ciepło i Madzia w pełni będzie mogła wykorzystać tamtejszą przestrzeń przeznaczoną dla maluchów.

Dzisiaj niestety czas naglił, a chcieliśmy w drodze powrotnej zatrzymać się na obiad.
W ogrodzie chwila na rozprostowanie nóżek naszego śpiocha, chwila na huśtawce i w drogę. Niestety Magdzie, nie do końca ten plan się spodobał i podniosła alarm. W drodze okupionej przez łzy dojechaliśmy do Chudowa. Zatrzymaliśmy się w Oberży Czarny Koń.

Na widok jedzenia dziecko wyraźnie się uspokoiło. Pojedliśmy i ruszyliśmy do domu. Zostało nam coś ponad 10 kilometrów, z czego połowa drogi to był absolutny sprzeciw do jazdy w przyczepce. Dzisiejszy jakże piękny nastrój nie wszystkim najwyraźniej się udzielił.
Do domu dotarliśmy o 13:38. Nie wiem jak mi się to udało, ale zdążyłam wziąć prysznic i nie spóźnić się na 14:00 do pracy, wyglądając przy tym jak człowiek!

- JUSTYNA


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts