Tego dnia nie mogliśmy się zdecydować czy iść do Chatki Puchatka, którą odwiedziliśmy we wrześniu zeszłego roku, czy na Rawki....

Wetlińska w białej szacie czyli Chatka Puchatka na zimno ❄






Tego dnia nie mogliśmy się zdecydować czy iść do Chatki Puchatka, którą odwiedziliśmy we wrześniu zeszłego roku, czy na Rawki. Jadąc autem i obserwując niebo wybraliśmy Chatkę, bo nie była skąpana w chmurach, przez co malowała się szansa na jakieś ładne widoki na szczycie.
Wędrówkę zaczynaliśmy z Przełęczy Wyżnej, a według znaku na Połoninę Wetlińską była 1 godzina i 15 minut dreptania. Tym szlakiem szliśmy po raz pierwszy i mimo dość dużej ilości śniegu i lodu początkowo nie było wcale ciężko, bo ścieżka była ładnie udeptana. Wraz z wysokością robiło się jednak coraz bardziej ślisko. Magda na początku troszkę marudziła, więc uciszyłam ją słodkim rogalikiem i reszta drogi minęła już spokojnie.



Dopóki nie wyszliśmy z lasu i naszym oczom ukazały się połoniny. Magda zaczęła znów marudzić i domagać się jedzenia i picia, więc na widok tłumów ludzi zmierzających w tym samym kierunku co my przyspieszyliśmy kroku. Ostatnie metry pokonywaliśmy już truchcikiem, wiatr wiał lekko w plecy więc było łatwiej. Zimą nie spodziewaliśmy się aż tylu turystów.
W Chatce jak jest wie ten kto tam był :-) według rankingu schronisk, jest to najgorsze schronisko PTTK w Polsce :-)
Napis przy barze głosił: "Napoje podajemy schłodzone z piwnicy, nie ma wody i prądu o lodówkę nie pytać" nie jest to bynajmniej awaria, bo napis ten wisi od lat, ale właśnie w tym tkwi urok tego miejsca. Warunki są iście spartańskie, a my mimo wszystko mamy stąd same pozytywne wspomnienia. I będziemy tu wracać dopóki starczy nam sił :-)

W schronisku naładowaliśmy baterie (te nasze moralne rzecz jasna, bo przecież w Chatce nie ma prądu :D ) i ruszyliśmy w drogę powrotną.


Wiatr się zerwał trochę silniejszy a Arek połowę dystansu do linii lasu pokonywał tyłem żeby nie wiało w Madzię. Był płacz i łzy ale jak tylko schowaliśmy się między drzewami Magda się uspokoiła i niedługo potem zasnęła.


Zaczął padać śnieg a im niżej schodziliśmy tym robiło się ciemniej.


Nastroje mimo psującej się aury mieliśmy doskonałe i na zakończenie wycieczki udaliśmy się do Oberży Biesisko aby uzupełnić kalorie :) tak swoją drogą to też miejsce godne polecenia ;)

-JUSTYNA


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts