Kolejny dzień naszego długiego powrotu do domu przywitał nas całkiem przyjemną aurą, którą planowaliśmy dobrze wykorzystać. Najpierw...

EUROTRIP 2015 - powrót, dzień czwarty, czyli już prawie w domu...

   
Kolejny dzień naszego długiego powrotu do domu przywitał nas całkiem przyjemną aurą, którą planowaliśmy dobrze wykorzystać. Najpierw jednak straciliśmy parę porannych godzin na próbie uratowania Lumii od Justyny... Gdy już jakoś pogodziliśmy się z faktem, że zostaliśmy z jednym telefonem/aparatem i naszą słabą kamerą sportową, zebraliśmy tyłki w troki i ruszyliśmy dalej na wschód. Naszym celem tego dnia był jedyny park narodowy w Słowacji, w którym wstęp jest płatny - słynny Słowacki Raj.
    Droga prowadziła przez Rużomberk, gdzie zatrzymaliśmy się pod naszym ulubionym niemieckim marketem, który zdawał się być gdziekolwiek się nie ruszymy, aby uzupełnić zapasy szamy i napojów na drogę. Następnie, jako że byliśmy bez winietki słowackiej, objechaliśmy od strony północnej naszą ukochaną Liptovską Marę. Potem za Liptovskim Mikulaszem odbiliśmy znowu na północ, wybierając nieco dłuższy i bardziej widokowy wariant trasy prowadzącej do Popradu, drogą 537 biegnącą u stóp Tatr. Z Popradu to już była szybka piłka do Hrabusic, skąd wyruszaliśmy na szlak.
    Na miejscu zostawiliśmy autko na płatnym parkingu przed wejściem do parku. Przemiły Słowak, który siedział tam w budzie był chyba nie całkiem trzeźwy albo urzekła go roześmiana buźka naszej córki, bo za parking plus wstęp do parku zabrał nam całe dwa euro.


    Wreszcie byliśmy na szlaku! Godziny już popołudniowe a my dopiero zaczynaliśmy naszą wycieczkę. Szybko przemknęliśmy obok bazy gastronomicznej i tutejszego autocampu i znaleźliśmy się na niebieskim szlaku prowadzącym wzdłuż malowniczego przełomu Hornadu. Tutaj zaznaczę, że te straszne zdjęcia zabezpieczeń które pewnie widzieliście na internetach nie oddają w pełni tego co można tam spotkać. Lufy i przepaście nad lustrem wody i skałami nie są aż tak straszne, co jednak kompensuje średni stan kładek i zabezpieczeń.


    Parę razy się spociłem trochę gdy pokonywaliśmy bardziej wymagające miejsca - zwłaszcza te metalowe półki nad samym Hornadem, zakręcające za skałą, razem z nosidełkiem zmusiły mnie do niezłej gimnastyki aby je pokonać i jednocześnie nie sprawiać Magdzie żadnego dyskomfortu niepotrzebnym przechylaniem się. Raz czy dwa ujechała mi też noga na błocie, ale generalnie szlak ten nie jest dużo trudniejszy niż takie np. Janosikowe Diery.


    Niebieski szlak zaprowadził nas do długiej kładki przewieszonej nad Hornadem, tam też znajdowało się skrzyżowanie szlaków na którym odbiliśmy w stronę Klasztorzyska, polany na której znajdują się ruiny klasztoru Kartuzów z przełomu XIII i XIV stulecia.

 

Czekała nas niezła przeprawa przez skalne ścieżki prowadzące dość stromo pod górę, jednak z dwojga złego woleliśmy tam podchodzić niż schodzić, co też podkreślali mijani przez nas polscy turyści.


    Obok ruin znajdował się mały stragan z pamiątkami i kuchnia turystyczna. Obowiązkowy przystanek na zmianę pieluchy oraz karmienie i mogliśmy ruszać w drogę powrotną. Skręciliśmy na zielony szlak, a z niego na drogę która miała prowadzić do parkingu przy wejściu do parku, aby skorzystać z faktu że nasze nosidełko może zamienić się w mały wózek. Resztę drogi przegadaliśmy a Magda przespała i po przeszło godzinie dreptania byliśmy znowu przy aucie.


    Przepakowanie, przebieranie i szybki posiłek, następnie zdecydowaliśmy się że noc spędzimy już w Ojczyźnie, więc ruszyliśmy w stronę Pienin. Po paru godzinach, o zmroku dotarliśmy w okolice Niedzicy, gdzie udało nam się znaleźć działający bankomat. Wybraliśmy ze ściany płaczu pieniądze na nocleg i skierowaliśmy się do Sromowców Niżnych. Tutaj fortuna nam niewątpliwie dopisała, trafiliśmy super nocleg w apartamencie za 90zł za noc za naszą trójkę, nie brakowało nam tam absolutnie niczego :) senną już Madzię zabraliśmy do pobliskiego baru na dania stricte barowe aby szybko napełnić puste już brzuchy i udać się wreszcie na zasłużony odpoczynek po tym długim dniu.

- AREK


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts