Pierwszy raz tą malowniczą drogę rowerową zobaczyliśmy 3 lata temu kiedy przyjechaliśmy tam na ferraty. Już wtedy wiedzieliśmy, że w...

Prawdopodobnie najpiękniejsza cyklotrasa na Słowacji ;)

 
Pierwszy raz tą malowniczą drogę rowerową zobaczyliśmy 3 lata temu kiedy przyjechaliśmy tam na ferraty. Już wtedy wiedzieliśmy, że wrócimy w to miejsce.


Początek drogi rowerowej jest tuż przed Belianskim Rybnikiem.
 
 
Mały stawek hodowlany, przy nim jeden bar,  wokół ścieżka, ławeczki a to wszystko z widokiem na Tatry.
 
 
Nie mogliśmy się powstrzymać aby chwilkę tam nie pospacerować z Madzią. W piaskownicy znalazła jakąś lokomotywę wydającą niemieckie komendy i musiała ją zabrać na przejażdżkę.
 
 
Chcieliśmy zajechać do Tatrzańskiej Łomnicy ale na szczytach Tatr siedziały ciężkie cumulonimbusy i stwierdziliśmy, że dojedziemy do końca drogi rowerowej i zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.
 
 
Droga skończyła się po 9km w Tatrzańskiej Kotlinie. Słoneczko grzało aż miło, więc postanowiliśmy zatrzymać się na małe co nieco.
 
 
Posileni zupą czosnkową ruszyliśmy z powrotem. Tatry drzemały pod pierzynką cumulusów a my kręciliśmy w najlepsze.


Przy aucie podjęliśmy decyzję, że wykręcimy jeszcze dwie długości. Na końcu trasy stała spalona restauracja "Kolyba" przy, której zatrzymaliśmy się na chwilkę by ruszyć w szybką drogę powrotną po ujrzeniu pięknej błyskawicy nad Tatrami.
 
 
Wracaliśmy już w akompaniamencie grzmotów i tylko wyczekiwaliśmy pierwszych kropel deszczu. Na szczęście udało się dotrzeć do auta nim schodzące z Tatr chmury nas dogoniły. 
 
- JUSTYNA 


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts