Rano wstaliśmy wyspani o godzinie 7:20 i zaczęliśmy standardowe śniadanie i pakowanie. Dziś naszym celem była Gyula a w planach pełen c...

Transfogaraska - spełnione marzenie!


Rano wstaliśmy wyspani o godzinie 7:20 i zaczęliśmy standardowe śniadanie i pakowanie. Dziś naszym celem była Gyula a w planach pełen chill. Do przejechania mieliśmy lekko ponad 200 km więc bez pośpiechu zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę żegnając się z Panią w recepcji małą flaszeczką żubrówki ;) w połowie drogi, kiedy  słonce grzało dość mocno a Madzia zaczęła domagać się postoju postanowiliśmy zatrzymać się nad jakimś jeziorkiem i ugotować sobie obiad, a raczej zagotować wodę i zalać kubki Vifona, które sprawdzają się perfekcyjnie w podróży :D


Madzia się wybiegała, pozbierała kwiatki i ruszyliśmy dalej, poprzez drogi między polami słoneczników.


Na miejsce dotarliśmy ok 14 i pierwsze co nas zaskoczyło to cisza i pustka na campingu. Ale od razu podeszła do nas przemiła właścicielka z dwoma psiakami i znów po angielsku, bez problemów załatwiliśmy wszystkie formalności.

Na terenie campingu było mini zoo a w nim między innymi dwa małe kangurki, które podbiły moje serce :)


Po rozbiciu obozu i nacieszeniu się widokiem kangurów ruszyliśmy na termy. Ogrom tego obiektu mnie po prostu powalił. Ilość i różnorodność basenów była na prawdę wielka.



Madzia wyszalała się chyba za wszystkie czasy w wodzie, a na koniec nie odmówiliśmy sobie oczywiście kąpieli w prawdziwych, brązowych, o charakterystycznym zapachu termach ;)


Reszta dnia upłynęła na spacerze po Gyuli i relaksie na campingu.
Następnego dnia pozbieraliśmy się i ruszyliśmy w stronę miejscowości Carta w Rumuni. Tam, blisko początku Transfogaraskiej, mieliśmy spędzić noc by rano Arek mógł zmierzyć się z tą podobno najpiękniejszą droga swiata...
Droga upłynęła nam dość szybko i bez specjalnych nieprzyjemności. Po południu dotarliśmy do Carty, która okazała się malutką wioską z jedna główną ulicą, swojskim zapachem i dwoma sklepikami. Sami nie wiedzieliśmy czego spodziewać się za bramą z napisem camping...
Widok nas jednak zaskoczył bardzo pozytywnie. Już na początku przemiła pani (ta uprzejmość na prawdę aż bije od tych ludzi) przywitała nas po angielsku! :D (uffff co za ulga) i po załatwieniu formalności wręczyła malutką buteleczkę z truskawkowej nalewki! <3 Love Romania! :D
Camping był ogromny, bardzo zadbany i mówiąc szczerze najlepszy pod względem sanitarnym na jakim do tej pory byliśmy. Naprawdę byliśmy mile zaskoczeni.
Przy wjeżdżaniu zaczepił nas pewien anglik pytając o mój rower 8-) po krótkiej rozmowie okazało się, że nas kojarzy z wygranej w Festive 500! Tak właśnie poznaliśmy szaloną parę z UK, Rossa i Lottie, których przygody możecie śledzić na Instagramie pod @this_is_a_trip (https://www.instagram.com/this_is_a_trip/), wieczorem wypiliśmy parę piwek i pogadaliśmy o rowerach, świecie i życiu. Ross i Lottie jadą na ciężkich rowerach trekkingowych i planowali nazajutrz przejechać całą Transfogaraską.
No właśnie, Transfogaraska... chcecie wiedzieć czy Jeremy Clarkson miał rację, gdy w jednym z odcinków "Top Gear" powiedział że tak zwana Transfagarian Highway jest najlepszą drogą świata? Lepszą niż słynna wstążka na Passo dello Stelvio? Czytajcie dalej, Arek postara się wam pomóc odpowiedzieć na to pytanie.

Ruszyłem w trasę późnym porankiem. niestety ogranicza mnie czas i plan naszego tripa, więc decydujemy z Justyną że wjadę na Lac Balea i zjadę tą samą trasą. Niecałe 40km w jedną stronę z pola namiotowego w Cârţa, chyba mało, co nie?
Jak już pisałem - ruszyłem późno, dałem fory Rossowi i Lottie tak, aby mniej więcej podobnie wylądować na Lac Balea i jeszcze kulturalnie się z nimi pożegnać. Zaraz za rondem łączącym trasy DN1 oraz DN7C zaczyna się segment na Stravie, stoi jak byk że to 35 kilometrów oraz 1595 metrów przewyższeń, co daje nam jakieś 5% średnio oraz kategorię podjazdu HC. Początek jest prawie płaski, góry są jeszcze daleko przede mną, aż wierzyć się nie chce że to tylko 30 kilometrów. Przeleciałem całkiem sprawnie przez wieś Cârţişoara, i tam właśnie zaczyna się wspinaczka. Pierwsze agrafki nie napawają optymizmem. Nawierzchnia wcale nie urywa przysłowiowej dupy, powiem więcej - jest słaba. Mijałem dziury w drodze które były zaznaczone krzykliwym różowym sprayem, jakiś czas później spotkałem również artystę odpowiedzialnego za te uliczne graffiti - był to pracownik firmy która naprawiała nawierzchnię na szosie. No tak, pomyślałem, mamy lipiec, Transfogaraska jest otwarta tylko kilka miesięcy, więc naprawy pewnie robią na początku sezonu, czyli wychodzi że właśnie w lipcu... Chwilę później jechałem już po zerwanym asfalcie i mijałem małe wahadełka, niestety średnio to wszystko wyglądało. 
Po początkowych dziurawych serpentynkach zrobiło się już lepiej, i bardziej prosto, zaczęły się również pojawiać pierwsze panoramki na góry przede mną. No i te tunele! Czad! Pamiętam je z włoch i ze zdjęć Szymonbajka - tunele które nie były całkiem zamknięte, a jedynie osłaniały drogę przed spadającymi głazami z góry.


Minąłem kilka takich, uśmiech rósł na twarzy i jechało się już lepiej. Na horyzoncie pojawił się dystrykt Balea, który najwyraźniej należał dalej do Cârţişoara - parę straganów i hotel Bâlea Cascadă, stojący niedaleko malowniczego wodospadu, z którego też zaczerpnął nazwę. Nie było czasu na jakieś tam wodospady, trzeba było pruć w górę ile noga podała! Zwrot przez rufę i jechałem na północ dość mocno nabierając wysokości z każdym pokonanym kilometrem, widok na północ mówił sam za siebie - byłem wysoko ponad dolinami z których zaczynałem trasę. Wreszcie droga zawraca z powrotem na południe i mniej więcej w tych okolicach spotkałem Rossa i Lottie, z którymi zamieniłem parę słów i obiecałem, że zaczekam na nich u góry.


Jechałem dalej w górę a po mojej prawej stronie stopniowo powiększała się przepaść, w którą normalnie strach było zerknąć, skupiałem się więc na malujących się już w oddali, słynnych serpentynach pod Lac Balea. Widoki pomagały w walce z gotującymi się nogami i prawie pustymi bidonami, ale robiło się już słabo ze mną. Na jednym z tuneli po drodze był wodospad, jednak chciałem dojechać jeszcze kawałek do jakiegoś bardziej normalnego potoku i tam uzupełnić buteleczki. 
Gdy już minąłem ścianę na której spływał wodospad Cascada Bâlea, o mało nie spadłem z roweru gdy rozejrzałem się wokół siebie. Otaczały mnie góry pośród których jakiś komunistyczny szaleniec kazał wybudować najbardziej wariacką drogę na świecie. Gdzieś obok stała sobie szopka niedaleko potoku, a obok szopki wesoło biegały sobie dwie świnki. Na poboczach stało sporo samochodów, przy których zmotoryzowaniu turyści robili zdjęcia i podobnie jak ja zachwycali się tym niesamowitym miejscem. Taka trasa nie powinna istnieć, nie było sensownego powodu żeby istniała, nie łączyła żadnych ważnych miejsc. A jednak istnieje i ja po niej jechałem dalej w górę. Zatrzymałem się na chwilkę nad potokiem aby uzupełnić zapasy wody, rozejrzałem się i to był chyba ostatni moment w którym pamiętam że odczuwałem zmęczenie. Nie wiem co oni w tej lodowatej wodzie mają, ale po chwili wskoczyłem na rower i jechałem jak świeżak. Ross i Lottie mnie dogonili, cyknąłem im parę snimek i prułem dalej po tej zwariowanej wstążce, po nie całkiem idealniej nawierzchni, po mostach nad potokami, pośród krów, owiec, pasterzy i ich psów pasterskich...


Tu już naprawdę nie ma co pisać, tu trzeba tylko zdjęcia pokazać i zastanawiać się kiedy się tam znowu wróci, popatrzcie


Pamiętam tylko że pod sam koniec byłem smutny, że nawet taka droga, jak zresztą każda inna, musi mieć swój koniec.
Pod Lac Balea czekała już Justyna z Magdą,


pożegnaliśmy się z Lottie i Rossem, którzy ruszyli w dalszą drogę do Turcji.


Zjazdu nie opisuję, myślę że wystarczy ten krótki film który znajduje się pod opisem ;)


Wracając do pytania z początku tego opisu: czy to naprawdę jest najlepsza droga na świecie? Cóż, odpowiedź poznacie tylko wtedy, gdy sami ją pokonacie, czego wszystkim Wam życzę :)


https://www.youtube.com/watch?v=NRoP7PPxw9A

- JUSTYNA & AREK


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts