W końcu nastąpił ten dzień kiedy całą rodziną (w nowym, niedawno powiększonym składzie) wybraliśmy się w góry. Pojechaliśmy do Bren...

Madzia i Mati idą razem do Chaty...




W końcu nastąpił ten dzień kiedy całą rodziną (w nowym, niedawno powiększonym składzie) wybraliśmy się w góry. Pojechaliśmy do Brennej i z ulubionego parkingu przy żółtym szlaku prowadzącym na przełęcz Karkoszczonka wyruszyliśmy w kierunku Chaty Wuja Toma. 


Na początku chcieliśmy zrezygnować z nosidełka dla Madzi, ale księżniczka stwierdziła, że wsiada i nie było dyskusji. Udało nam się zapakować najpotrzebniejsze rzeczy do nosidełka, dzięki czemu nie musiałam brać plecaka - i całe szczęście, bo Mati dość mocno ciążył mi przodu. Po niecałej godzinie dotarliśmy do celu.


W Chacie każdy zjadł to na co miał ochotę (my zupy, Mati mleko prosto z dystrybutora a Magda dorwała lizaka), potem była chwilka na odpalenie drona by rozejrzał się po okolicy i powoli zaczęliśmy schodzić do samochodu.



Pierwszy wypad z tymi maluchami udał się doskonale. Magda, ku naszemu zaskoczeniu, cały czas chciała siedzieć w nosidle, od czasu do czasu każąc tylko tacie puścić drona, żeby zrobił jej zdjęcie.




Mateusz natomiast idąc śladami siostry w jego wieku, całą wycieczkę przespał, robiąc tylko małą przerwę na jedzenie w schronisku.



Do domu wróciliśmy zmęczeni w przeciwieństwie do dzieci, które w aucie jak zwykle naładowały baterie.


Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts