Dzisiaj trochę o blaskach i cieniach tych cudownych miejsc, o których wszyscy czytamy na blogach podróżniczych, potem oszczędzamy pienią...


Dzisiaj trochę o blaskach i cieniach tych cudownych miejsc, o których wszyscy czytamy na blogach podróżniczych, potem oszczędzamy pieniążki na wyjazd, wreszcie tam jedziemy i...

No ale, od początku. Proszę Cię teraz czytelniku - wyobraź sobie, że wracasz właśnie z kolejnej niedzielnej rundy na górę Świętej Anny. Nie jest za ciepło, cieszysz się, że zabrałeś wiatrówkę i rękawki. Bidon pusty. Po drodze wszystko pozamykane, najbliższy Orlen za kilkanaście kilometrów, a Tobie bardzo chce się kawy i toalety. I myślisz sobie:

"Znowu ta Anka.. W sumie mam trochę odłożonego hajsu... A może by tak rzucić wszystko i pojechać do Hiszpy, co? Może Alpy, tam tak pięknie? Szkocja? A może Chiltern Hills?"

Przecież jest tam tak pięknie. Niczym nie skalana przyroda, asfalty gładkie jak pupa niemowlaka, ani śladu człowieka, ani śladu aut... przynajmniej tak to wszyscy opisują. Poza tym wszyscy, WSZYSCY tam chcą jechać, więc coś musi w tym być, co nie..?

...ok, ostatnie zdanie na przykładzie Morskiego Oka w Tatrach już samo w sobie nie jest argumentem przekonującym do wyjazdu - jeśli jeszcze nie wiesz czemu to lepiej przestań czytać i jedź w wakacje na Morskie Oko.

Może więc przejdę do sedna sprawy: Etna. Kuźnia Hefajstosa. Najstarszy stratowulkan na świecie, największy w Europie, nadal aktywny. Góra która wybucha i ciągle dymi. A te wybuchające płomienie i dym to, jak podają również starożytne mity greckie, ostatnie tchnienia potwora Tyfona, którego powalił piorunem Zeus. W tym roku wspinali się tam kolarze w trakcie Giro d'Italia. Chyba nie muszę Cię już dłużej przekonywać, że podjazd ten odhacza wszystkie fajki w quizie pod tytułem "Czy ten podjazd jest kultowy?".

No więc byłem tam w tym roku, razem z kolegą Robertem. Zamówiliśmy wspaniałe włoskie rowery. Dostaliśmy troszkę mniej wspaniałe, jeden włoski, drugi amerykański. Zrobiliśmy ten podjazd, pokręciliśmy się też po plażach Sycylii. I zrobiliśmy bardzo dużo pięknych zdjęć.

Ale dzisiaj tych zdjęć wam nie pokażę.

Dzisiaj zobaczycie zdjęcia, wraz z krótkimi opisami, które były robione trochę przypadkiem, trochę przy okazji. Trochę z żalu, jak człowiek może robić takie rzeczy. W tak pięknym miejscu. Gdy niedawno wspominałem ten wyjazd zauważyłem, że tych zdjęć jest całkiem sporo, i wiele mówią o tym miejscu, o ludziach, którzy tutaj mieszkają, którzy to miejsce odwiedzają. Wnioski pozostawiam tobie, drogi czytelniku. Na koniec, proszę, zadaj sobie tylko to jedno pytanie - dlaczego tak mało ludzi pokazuje takie zdjęcia?



 1: Catania wita Polaków! Tak, ten Rover ma blachy z Dąbrowy Tarnowskiej.

2. Targ rybny się zwija. Nie sposób opisać zapachu.

3: "Brama Miłości" na peryferiach Catanii. Kto policzy wszystkie gumki na tym zdjęciu?

4: Robert patrzy na śmieci nad lotniskiem, w tle Etna.

5: Robert szydzi, ja wymieniam dętkę na zaśmieconym poboczu.

6: Etna najwyraźniej poza bombami wulkanicznymi wyrzuca też pełne pieluchy.

7: Pustynia wulkaniczna, ten cały syf to na pewno z wulkanu. Na pewno.

8: Tu chyba ognisko wymknęło się spod kontroli.

9:  Nasze rowery oparte o dekoracje plażowe.

10: Kozy, Fiat Seicento i plastik.

11: Robert szydzi robiąc zdjęcie, ja zmieniam dętkę obok latarni którą ktoś chciał odkręcić (?!?)

12:  A mówili: "Nie buduj domu na aktywnym wulkanie!"

13: "Nasi tu byli!"



 - Arek












Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts