Pierwszy raz w Dolinie Pięknej Pani byliśmy w zeszłym roku. Miasto słynie z Egri bikawer - czerwonego półwytrawnego wina. Pogoda nie do...

Eger "wczoraj" i "dziś"


Pierwszy raz w Dolinie Pięknej Pani byliśmy w zeszłym roku. Miasto słynie z Egri bikawer - czerwonego półwytrawnego wina.
Pogoda nie do końca nam wówczas dopisała i namiot rozbijaliśmy między opadami deszczu. Nie mając nadziei na poprawę, ruszyliśmy z Madzią w przyczepce najpierw na obiad.
Jakie było nasze zaskoczenie kiedy czytając menu na tablicy jednej z restauracji zostaliśmy zaproszeni w naszym ojczystym języku przez jej kelnera :)
Małą atrakcją restauracji była duża papuga Ara, kiedy tylko Magda ją zobaczyła nie odstępowała klatki na krok, ku uciesze ptaka.


Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy na podbój winnic.
Mi, z uwagi na obecny wówczas stan (Mati był jeszcze w brzuchu :D ) pozostało jedynie wąchanie kolejnych degustowanych win przez Arka. Kierując się jedynie zapachem i opinią męża, wybierałam kolejno butelki tego napoju bogów, na czas kiedy będę już mogła delektować się ich smakiem. W efekcie czego wracaliśmy z pokaźnym zapasem różnorodnego wina w przyczepce :D



Planując tegoroczny urlop, Eger był jednym z obowiązkowych punktów do zaliczenia. Tym razem pogodę mięliśmy wymarzoną i namiot rozbijaliśmy już w pełnym słońcu.
Magda szalała na swoim rowerku a Mati fascynował się każdym źdźbłem trawy.
Plan dnia wyglądał podobnie - kiedy obozowisko było już gotowe, udaliśmy się na obiad (do innej ale równie pięknej restauracji). Magda, jako że na rowerze spaliła parę kalorii, wyjadła Arkowi wszystkie kawałki mięsa z pikantnego gulaszu, aby mieć siłę na podbój winnic.
Mateusz obiad przespał, za to na degustację wina wyraźnie miał ochotę.


Jeśli sam zapach go kusił tak jak mnie rok temu, to chyba jestem w stanie go zrozumieć ;) 
Całe szczęście, że mięliśmy ograniczony budżet bo każde kolejne próbowane przeze mnie wino smakowało lepiej od poprzedniego. Gdybym chciała kupić każde, albo większość tych dobrych, to puściłabym nas z torbami :D
Wybraliśmy więc skromnie kilka butelek i jeden kartonik (promka była ;)) i wróciliśmy do namiotu.
Mimo iż w Egerze znamy tylko dolinę Pięknej Pani, to z całego serca polecamy zajrzeć tu każdemu kto znajdzie się w pobliżu.


Klimat tego miejsca jest niesamowity, a kiedy zapada wieczór i otwarte winnice kuszą ciepłym blaskiem spacerujących turystów, z wnętrza dobiega muzyka i gwar przeplatany ze śmiechem klientów - to ma się ochotę wstąpić do każdej z nich.


Jesteśmy niemalże pewni, że nie była to ostatnia wizyta w tym miejscu :)

- JUSTYNA



Może to też Cię zainteresuje:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram

Find us on Facebook

Popular Posts